Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opalizujące. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opalizujące. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 stycznia 2013

Sensique - Golden Sparkle #218

Dzisiaj top, który zawładnął moim sercem mimo, że nie spodziewałam się wcale, że będzie wyglądał AŻ TAK ładnie :) Kupiony w Sylwestra za całe 5,49zł w Drogerii Naturze okazał się noworocznym hitem i pewnie jeszcze nie raz urozmaicę nim szare dni.




W butelce niepozorny. Trzeba lubić lakiery "na bogato", żeby docenić jego urok i przewidzieć, że ma potencjał ;) Ja jestem fanką przyciągających wzrok paznokci i nie mogłam przejść obok niego obojętnie.

Postanowiłam nałożyć go na kolor nude, który ostatnio nieco przestał mi pasować, bo za mocno zalatuje mi szarością. Mam jednak sentyment do niego i nie odważyłam się spisać go na straty tak zupełnie. To był strzał w dziesiątkę - nieco nieciekawy beżyk stał się świetnym, zupełnie nie tandetnym tłem dla tych iskierek. 




Trudno zrobić mu zdjęcia, bo wychodzi na nich jak zwykły, niepozorny brokat. Postaram się jednak zwrócić uwagę na jego opalizujące właściwości tak, żeby został doceniony :) 




Nakłada się dobrze - jest nieco gęstawy, ale nie jest to irytujące, bo przezroczysta baza nie smuży, a drobinki rozprowadzają się równomiernie. 




Bez światła drobinki są srebrzyste - wyglądają jak pocięte kawałki folii po prostu. Gdy łapią słońce - mienią się pomarańczowo, a pod dużym kątem - zielono. Ten ostatni kolor widać najlepiej w butelce. Lubię go na tym beżu, bo zwykle nudziaki mają drobinki srebrne lub złote, a ten po dodaniu topu ma pomarańczowe :)




I jeszcze jedna fotka w słońcu:




A tak lakier wygląda w cieniu, przy bardzo niewielkiej ilości światła:




Kojarzy mi się trochę ze świecącymi na pomarańczowo latarniami po zmroku. :)

środa, 1 sierpnia 2012

Color Alike Green Go

Ostatnimi czasy odkryłam, że Łódź oprócz tego, że jest stanikowym rajem to w dodatku do miana lakierowej mekki również niedużo jej brakuje. Wszystko za sprawą Nailbaru Colour Alike, który udało mi się wreszcie odwiedzić :) Efektem tej wizyty są dwa lakiery: Green Go z kolekcji Chlorofile i Landrynkowiec z kolekcji Q.


Green Go to miętowa baza z opalizującym na złoto i zielono pyłkiem. Całość daje wykończenie typu frost. 


Wbrew moim obawom Gringo całkiem ładnie wygląda na paznokciach. Obawiałam się trochę efektu trupich dłoni, ale nic takiego nie ma miejsca. Pewnie jeszcze lepiej wyglądałby na rękach ze złotą opalenizną - u mnie niestety takiej się nie uświadczy :) 



Lubię nietypowe kolory lakierów ;) Mięta jest ostatnio na topie, już któryś letni sezon z kolei króluje na paznokciach i jeden klasycznie miętowy lakier już mam - czeka w kolejce na sfotografowanie :D Green go za miętę również może uchodzić, ale już klasycznym albo zwyczajnym nazwać się go nie da :) 


Nakłada się bardzo przyjemnie, nawet jak na wstrętne frosty ;) Znać na nim pociągnięcia pędzelka, ale nie jest to tak widoczne jak w ciemniejszych odcieniach. Lakier jest dość rzadki, na pędzelek nakłada się go dużo, więc trzeba uważać, żeby się nie pozalewać. Mnie taka formuła bardzo odpowiada, nie cierpię galaretek już na pędzelku. 


Schnie zwyczajnie, nie miałam z nim problemów. Kryje po dwóch warstwach. Ładnie się błyszczy - na zdjęciach jest bez topu Poshe i wygląda świetnie. 

Przypomina mi lakier Catrice, który kiedyś widziałam na żywo, ale za nic w świecie nie wiem co to było, poza tym, że był z limitowanej kolekcji. 


Lubię poczciwego Gringo ;) Zaskoczył mnie bardzo, bo spodziewałam się, że go kupię i będzie stał biedny, bo nie spodoba mi się to jak wygląda na paznokciach. 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...