Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szare. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szare. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Colour Alike - Diskorelaks #118

Jednak wrzucę coś dzisiaj :)

Pogoda nie dopisuje, jest szaro, buro i nie ma słońca, ale lakier sfotografował się całkiem całkiem.
Mowa o drugim z trzech holograficznych lakierów, jakie dotychczas wypuściło Colour Alike, a mianowicie - Diskorelaks. Nazwa trafiona w 100% :D



Lakier ten to szaro-fioletowy duochrom z holograficznymi drobinkami. Trudno mu się zdecydować, czy woli być bardziej szary, czy bardziej fioletowy. Wygląda trochę, jakby był szarością, na którą ktoś wylał bladofioletowy olej :D Nie wiem, czy moje porównanie jest czytelne, ale wydaje mi się bardzo trafne.



W przeciwieństwie do CA Światło proszę #108 efekt holo widoczny jest nawet w słabym świetle. Dość silnie widać w nim złoty i zielony odblask. Jest szalenie urodziwy, czego dowodzi fakt, że kupiłam go mimo mojej niechęci do fioletowych lakierów ;) 


Przy okazji - nie wiem jak to się dzieje, ale baaaardzo często na lakierze robią mi się takie zadziorki jak ten widoczny na środkowym palcu. Nie wiem, czy pochodzą one z lakieru, czy są zupełnie osobnym bytem, ale drażnią mnie niezmiernie. 


Formuła lakieru bez zarzutu - jest dość rzadki, nie robi smug i kryje w dwóch warstwach. Świetnie się poziomuje, więc nie ma mowy o prześwitach. Oj lubimy się z lakierami Colour Alike :) 


Zdecydowanie podoba mi się jego ziarnista powierzchnia - podobnie jak w Światło proszę. Widocznie jest to zasługa holo drobinek, bo Szara Migotka, nad którą również dzisiaj się zastanawiałam była podobna. 



Tutaj w nieco bardziej bezpośrednim świetle:



I jeszcze jedno spojrzenie, gdzie najlepiej widać jaki to odcień fioletu. Przy okazji wiem, że jednak wrzosowe odcienie robią moim dłoniom krzywdę ;) 



Liczę, że wyjdzie jeszcze dzisiaj słońce ;)




poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Colour Alike - Światło proszę! #108

Gdyby nie te drobinki to spokojnie mógłby się nazywać Szynszyla :) Kolejny lakier łódzkiej firmy Barbra jest chyba najmilszym zaskoczeniem ostatniego czasu - nie byłam przekonana do niego przed kupnem, bo spodziewałam się burego, szpecącego koloru, a dostałam śliczną popielatą szarość z cieszącymi oko drobinkami holo.



Światło proszę w świetle dziennym jest ładnym, neutralnym szaraczkiem, który całkiem nieźle wygląda nawet na skórze o dość ciepłej tonacji. Nie jest taki zupełnie szary - zdecydowanie ma w sobie beżowe tony, stąd wyszedł taki "twarzowy" odcień :) 


Rozprowadza się świetnie, co w ponad 30-stopniowym upale jest nie lada wyczynem, bo wszystkie lakiery w tej temperaturze i wilgotności glucieją i nie chcą wysychać. Do pełnego krycia potrzebne są dwie warstwy, ale po ich nałożeniu nie widać już końcówek paznokci, co niestety zdarza się niektórym beżowym lakierom.


Słońce jak na złość się wzięło i schowało w czasie robienia zdjęć stąd nie udało mi się złapać całego piękna drobinek holo. Może później uda mi się je uchwycić :)



Lubię nietypowe neutralne lakiery, a ten w zwykłym świetle jest bardzo eleganckim nudziakiem z lekko ziarnistym wykończeniem, bo bez ostrego oświetlenia drobinki są srebrzyste. 



Jestem bardzo zadowolona, że go mam :) Na jesień będzie jak znalazł, gdy trzeba będzie nieraz przystopować z dziwnym manicurem :)


Edit: 
Udało mi się pstryknąć fotkę w zachodzącym słońcu. Efekt holo nie jest zbyt intensywny, ale widoczny i bardzo urokliwy :)






środa, 1 sierpnia 2012

Jessica - Smoky Feather

Przedstawiam Wam jeden z wielu "oszustów" podszywających się pod lakiery Chanel ;) Nie dosłownie oczywiście - powszechną jest wszakże praktyką tworzenie własnych wersji lakierów ekskluzywnych marek. Dla samego Chanelowego Peridota znam chyba 6 lub 7 odpowiedników, z których mam dwa, a samego Peridota wymieniłam w końcu na coś innego, bo podróbki okazały się być ładniejsze niż oryginał :) O Peridocie innym razem :)
Teraz czas na imitację lakieru Graphite, który pochodzi z tej samej kolekcji co Peridot.


Firma Jessica dotychczas była mi nieznana - dopiero szperanie w poszukiwaniu informacji po zdobyciu tego lakieru otworzyło mi oczy na naprawdę ładne kolekcje tej firmy. 

Smoky Feather to szara baza (wpadająca w ciemną, brudną zieleń) z bardzo dużą ilością różnokolorowych drobinek. W słońcu mienią się wszystkimi kolorami tęczy, w lekkim cieniu przypominają starte na szlifierce kawałki metalu wrzucone do szarej bazy. Jest śliczny, nie ma co ukrywać :)


Niestety - jego nakładanie i trwałość pozostawia wiele do życzenia. 
Lakier jest dość gęsty i na paznokciu błyskawicznie zasycha, co utrudnia malowanie. Szczególnie nie polecam tego robić przy otwartym oknie, bo wiatr uniemożliwi nałożenie lakieru, który zamienia się w ciągnącą się galaretkę. Fuj, nie lubię takiej konsystencji. 


Miałam go na sobie dwa razy do tej pory i za każdym razem odpryskiwał po jednym dniu. Jest to dość rzadkie u mnie, bo lakiery raczej wycierają się na końcówkach niż odpryskują. Kapryśny egzemplarz. 

Za to pędzelek w lakierach Jessica jest już znacznie lepszy - ani wąski, ani szeroki. Jest lekko zaokrąglony co znacząco ułatwia aplikację przy skórkach. 


Smoky Feather jest szalenie efektowny i liczę, że docenię go bardziej zimą i jesienią - póki jest lato niezbyt mi pasuje kolorystycznie ;) 


Oryginalnego Chanel Graphite na pewno bym nie kupiła - nie jest to do końca "mój" kolor, ale miło mieć taki kolor w swoich zbiorach, więc 3 razy tańsza podróbka jest doskonałym substytutem :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...