Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beżowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beżowe. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 stycznia 2013

Essence - Special Topper - Holo topping, please! #12

Dzisiaj top Essence obok którego przechodziłam w Drogerii Naturze chyba z milion razy i za milion pierwszym dopiero go kupiłam. Właściwie nie wiem czemu, ale widać intuicja mi podpowiadała, że mnie nie zachwyci ;)




Lakier to lekko mleczna, może nawet beżowa baza z zatopionymi w niej gęstymi drobinkami, które podobno w mocnym świetle są holograficzne ;) Podobno, bo jeszcze nie miałam okazji tego zaobserwować, ale wierzę swatchom na zdjęcie. 




Jedna warstwa, jak widać na powyższym zdjęciu kryje słabo. Przy paznokciach, które zdarza mi się obcinać "do mięska" może to dać fajny efekt i tak właśnie zamierzam tego topu użyć, bowiem drugą rzeczą, jaką widać na tej fotce jest to, że jak na top to to cacko kryje bardzo mocno. Będzie to lepiej widać na zdjęciach innych lakierów, jakie wrzucę wkrótce, ale dla mnie efekt wybielenia lakieru bazowego i nadania mu dziwnego, zamglonego wyglądu nie jest atrakcyjny. 




Druga warstwa kryje już całkiem zadowalająco i już wtedy spokojnie można kryć nim równe białe końcówki uzyskując lekko frenchowy efekt. 
Trzeba przy tym napisać kilka słów o konsystencji. Otóż mamy tu do czynienia z nie lada glutkiem. Nie przeszkadza to w jego używaniu w sumie, ale jak pierwszy raz zobaczyłam, że się prawie ciągnie za pędzelkiem to mina mi zrzedła. Ostatecznie jest ok i nie ma na co narzekać. Poziomuje się ładnie i nie smuży.




Podsumowując - zakupu zdecydowanie nie żałuję, bo wszelakie beże z drobinkami to moje ulubione lakiery, ale w moim odczuciu ten lakier nie spełnia roli topu - znacznie lepiej by było, gdyby miał całkowicie bezbarwną bazę i wtedy przy tej gęstości drobinek efekt byłby bajeczny.

środa, 16 stycznia 2013

Kiko - Silk Taupe #399

Jest karnawał, jest błysk :) Dzisiaj mój ulubiony ostatnimi czasy lakier i pierwsze liniowe holo w mojej kolekcji. Absolutnie cudne liniowe holo dodajmy ;)




Od razu chciałabym podziękować koleżance lakiernicy i założycielce Klubu Nieanonimowych Lakieroholiczek, która przywiozła mi go z Portugalii :D




Lakier ten to beżowe, bardzo jasne holo, którego baza leciutko wpada w zieleń. Nie jest to wyraźny efekt, ale dla mnie, maniaczki beży jest zauważalny i godny wspomnienia ;)




Przechodząc od razu do nakładania, bo to w liniowych holo jest specyficzne - Kiko nie wymaga aqua base. Da się nałożyć go równo w dwóch warstwach tak, żeby ta druga nie zdzierała tej pierwszej - skazy widać jednak na palcu serdecznym. Udało mi się to już z holosami Nfu Oh, do których baza jest polecana, więc może po prostu mam farta ;) 




W zimowym, rozproszonym i mało intensywnym świetle dziennym efekt holo jest delikatny. Zdjęcia obrazują całkiem wiernie to, jak lakier wygląda "na co dzień" :D Bez przyglądania się to dość niepozorny, jasny, elegancki lakier.




Z lakierami Kiko do czynienia mam pierwszy raz. Spodobał mi się szeroki, prosto zakończony pędzelek, który zdecydowanie ułatwił mi nakładanie. Wyszło bardzo schludnie :) Nie pozalewałam skórek nawet. Jedynym mankamentem tego akurat lakieru (podobnie jak sporej części holosów) jest to, że wysychają "na sucho" na brzegu butelki i konieczne wydaje mi się każdorazowe przetarcie pędzelka i szyjki butelki, by zaschnięte farfocle nie lądowały potem na paznokciach. Robię to już z każdym lakierem, ale tutaj jest to szczególnie ważne. 




Jeszcze jedna uwaga - wysycha szybko, ale wykończenie daje lekko matowe. Ja nakładam zawsze top, żeby się ładnie błyszczał i był gładki. Nie wiem czy przedłużam mu tym trwałość jednocześnie, bo zmywam go po dwóch dniach, po których zaczynam widzieć już końcówki. Standard u mnie ;)


A oto efekt pod lampą:




Moim zdaniem jest cudny ;)

sobota, 12 stycznia 2013

Manhattan 96D


Po długiej przerwie przyszedł czas na moją drugą notkę :D

Dzięki pewnej znanej Wam lakieromaniaczce przekonałam się do lakierów z drobinkami i chciałam dzisiaj pokazać mój ostatni nabytek firmy Manhattan.


Lakier ma raczej "wodnistą" konsystencję, 1 warstwa moim zdaniem dobrze nadaje się na top, ja natomiast nałożyłam 2 warstwy i dzięki temu uzyskałam bardzo dyskretny, ale ciekawy efekt. Kolor to taki jasny beż (chociaż myślę że można go podciągnąć pod delikatny złoty) z zatopionymi drobinkami, które mienią się we wszystkich kolorach w zależności od tego jak pada światło. Dużym plusem dla mnie jest to, że tym lakierem można pomalować paznokcie naprawdę błyskawicznie i faktycznie schną również bardzo szybko. Plus za szeroki pędzelek.



Minusem dla mnie jest to, że zatopione drobinki powodują że po pomalowaniu płytka paznokcia jest szorstka, myślę że jest to wina płynnej konsystencji bazy lakieru, wolę jak lakier po wyschnięciu tworzy gładką całość :D

Podsumowując - jeśli szukacie lakieru do szybkiego, ale nie nudnego manicure za dobrą cenę to ten jest jak najbardziej godny polecenia! :-)

wtorek, 2 października 2012

China Glaze - Classic Camel

Latem miałam ochotę wyrzucić go przez okno, a teraz, gdy nadeszła jesień i patrzę na te zdjęcia to jakiś nawet czarowny się wydaje :D
Oto Classic Camel - najbrzydszy lakier na świecie, którego jednak nie mam sumienia się pozbyć, bo coś mnie jednak do niego ciągnie ;)





Wielbłąd jaki jest każdy widzi :) To bardzo czysty wielbłąd w dodatku, bo te, które widziałam na żywo bywały nieco bardziej szarawe :D Może klasyczne są takie ślicznie ciepło żółtawe po prostu. Lakier w butelce mnie zachwyca - to naprawdę fajny kolor, który chętnie nosiłabym w postaci swetra, czy butów, ale na paznokciach wygląda nieco kontrowersyjnie ;) Uroku dodają mu natomiast glassfleckowe drobinki, które powodują u mnie rozpacz, bo niestety zupełnie znikają na paznokciu. Idealny lakier do podziwiania w butelce.




No dobra, gorzej prezentowałby się, gdyby był Trendetterem od China Glaze i miał musztardowy, lekko zielonkawy odcień. Classic Camel nie jest taki zły, ale klasycznie ładnym go nazwać nie można. ;)




Niestety - jego nakładanie pozostawia wiele do życzenia. Ma bardzo dziwną konsystencję. Jest jakby... tępy. o.0 To takie wrażenie, jakby nie rozpływał się gładko po paznokciu tylko trzeba go było rozmazywać. W dodatku grudkuje się okrutnie. Przy czym ostateczny efekt okazuje się być zupełnie normalny i trudno o nim na pierwszy rzut oka na pomalowane paznokcie powiedzieć, że coś z nim było nie tak przy aplikacji.




Kryje za to bardzo ładnie - jedna warstwa w zasadzie mogłaby wystarczyć, a dwie to już na pewno. Nie ma żadnych problemów z prześwitującymi końcówkami paznokci. Lekko ziarnisty efekt na paznokciu to te poukrywane drobinki. 




Dorzucam go do kategorii "nie chcę rzucać się w oczy z ciemnymi paznokciami, ale nudna to ja nie będę, o nie!" ;)





sobota, 15 września 2012

Color Club - Love'm Leave'm

Daaawno nic nie pisałam. Kajam się, ale mam usprawiedliwienie - przez dwa tygodnie sumiennie pracowałam na praktykach i wracałam do domu padając ze zmęczenia. Nie bez satysfakcji :)

Dzisiejsza notka zawiera duuużo zdjęć, bo złapałam w holograficzne drobinki świetne światło i nie umiałam zdecydować, które fotki wyrzucić.
Pokażę lakier, który od dwóch tygodni gości na moich paznokciach i znakomicie spełnia rolę całkiem ciekawego nudziarza ;)

Oto holograficzny Love'm Leave'm od Color Club:




Bazą jest beż leciutko wpadający w róż - dość neutralny kolor, który powinien pasować wielu osobom. W ładnie kryjącej bazie zatopione są holo drobinki. W ostrym słońcu efekt jest bardzo wyraźny, natomiast w średnio intensywnym świetle lakier wygląda jak ziarnisty, dziwnie mieniący się. 




Bez bezpośrednio padającego oświetlenia - taki sobie dość "twarzowy" nudziak z jakimiś drobinkami. Ładny, neutralny, ale nic wielkiego ;)




W słońcu doskonale za to widać jego czar i urok. Efekt holo jest rozproszony. 

Jeszcze zdjęcie w słabszym świetle:




Niechlubnym zwyczajem lakierów holograficznych jest ich marna trwałość. Standardowo już lakiery trzymają się u mnie około 2 dni (3 to już duże zaskoczenie!), ale ten potrafi zetrzeć się na końcówkach już po jednym dniu. Gdyby nie fakt, że jest łatwy w nakładaniu ciężko byłoby mi to znieść. 




No bo właśnie - przy malowaniu nie stwarza problemów. Nie za gruby pędzelek, średnio gęsta konsystencja i ładnie poziomujące się i stapiające warstwy. Nie ma na co narzekać. Jedyne co to irytują mnie powstające przy malowaniu grudeczki - muszę na nie zastosować patent polecony przez koleżankę-anonimową lakieroholiczkę, czyli czyszczenie szyjki butelki i pędzelka. Być może winą są właśnie zaschnięte grudki lakieru na szyjce.




Zakochałam się w holograficznych lakierach i ostrzę już zęby na podobny od China Glaze z kolekcji Kaleidoscope ;)

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Colour Alike - Światło proszę! #108

Gdyby nie te drobinki to spokojnie mógłby się nazywać Szynszyla :) Kolejny lakier łódzkiej firmy Barbra jest chyba najmilszym zaskoczeniem ostatniego czasu - nie byłam przekonana do niego przed kupnem, bo spodziewałam się burego, szpecącego koloru, a dostałam śliczną popielatą szarość z cieszącymi oko drobinkami holo.



Światło proszę w świetle dziennym jest ładnym, neutralnym szaraczkiem, który całkiem nieźle wygląda nawet na skórze o dość ciepłej tonacji. Nie jest taki zupełnie szary - zdecydowanie ma w sobie beżowe tony, stąd wyszedł taki "twarzowy" odcień :) 


Rozprowadza się świetnie, co w ponad 30-stopniowym upale jest nie lada wyczynem, bo wszystkie lakiery w tej temperaturze i wilgotności glucieją i nie chcą wysychać. Do pełnego krycia potrzebne są dwie warstwy, ale po ich nałożeniu nie widać już końcówek paznokci, co niestety zdarza się niektórym beżowym lakierom.


Słońce jak na złość się wzięło i schowało w czasie robienia zdjęć stąd nie udało mi się złapać całego piękna drobinek holo. Może później uda mi się je uchwycić :)



Lubię nietypowe neutralne lakiery, a ten w zwykłym świetle jest bardzo eleganckim nudziakiem z lekko ziarnistym wykończeniem, bo bez ostrego oświetlenia drobinki są srebrzyste. 



Jestem bardzo zadowolona, że go mam :) Na jesień będzie jak znalazł, gdy trzeba będzie nieraz przystopować z dziwnym manicurem :)


Edit: 
Udało mi się pstryknąć fotkę w zachodzącym słońcu. Efekt holo nie jest zbyt intensywny, ale widoczny i bardzo urokliwy :)






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...